#31 2010-03-29 19:46:47

Shay

Najgorętszy towar w mieście.

37075627
Call me!
Zarejestrowany: 2010-03-14
Posty: 2644
Punktów :   
Imię: Patrycja

Re: Wasze Opowiadania

Oto moje nowe opowiadanie o Avatarze... Mam nadzieję że się spodoba.

                                                       Zastępca
Słońce wstało już nad spokojnym krajobrazem Narodu Ognia. Obywatele chodzili zadowoleni, w typowych dla swojego narodu strojach. Także uciekinierzy w tym dniu byli zadowoleni. Lord Ozai, niegdyś straszny władca któremu każdy nadskakiwał od rana do wieczora byle tylko nie zostać zabitym, siedział teraz w zimnej i ponurej celi więziennej w której nie był traktowany po królewsku... Toph nadal spała, zastanawiając się jak wytłumaczy rodzicom swoje zniknięcie i wszystko co się zdarzyło. Obudził ją wrzask " Wstawaj! "
-Kto mówi? - spytała Toph, nie otwierając oczu, ale nawet jakby je otworzyła nic by nie zauważyła. Była niewidoma i bardzo cierpiała z powodu swojego kalectwa. Nawet bardziej niż to sobie można wyobrazić...
-Sokka z Plemienia Wody! - machał cały czas rękami chłopak. Szatynka wtuliła głowę w poduszkę, starając się zasnąć ponownie.
-Sokka, przymknij się... Głowa mnie boli- powiedziała, powoli zamykając oczy. Katara spojrzała na nią znaczącym wzrokiem, cieszyła się jednak ponieważ dziewczyna nie widziała wyrazu jej twarzy.
-Toph, on ma rację. Powinnaś wstać z łóżka i grzecznie podziękować Socce że uświadomił ci że słońce jednak istnieje- uśmiechnęła się Katara, ciesząc się z tego że udało jej się zażartować z dziewczyny. - A na ból głowy coś się znajdzie.
Aang nadal wpatrywał się w ludzi przechodzących ulicami stolicy. Od czasu do czasu gładził także naszyjnik który był tym samym który nosił kiedyś mnich Gyatso, który był jego największym przyjacielem, darzącym wielką miłością. Przypomniał sobie słowa Guru Pathika...
"Miłość którą Nomadowie Powietrza żywili do ciebie nie opuściła tego świata... Odrodziła się w formie nowej . "
On doskonale wiedział o kogo chodziło. Chodziło o Katarę.
Toph z prawdziwym przymusem wypiła jakiś napój w szklanej buteleczce, który miał zwalczyć w jakiś magiczny sposób ból głowy.
-Czy to ekstrakt ze skarpetek Sokki? Kataro... Jak mogłaś mi to zrobić! - wykrzyknęła dziewczyna. Brunetka zarzuciła dłoń na twarz i spojrzała błagalnie na Toph.
-Pij, nie gadaj... A cuchnąć będzie zawsze, taka jest zasada tego leku- powiedziała Katara.
Tymczasem w pałacu Zuko było... tak samo. Władca Ognia siedział obok swojej dziewczyny Mai i rozmyślał nad tym czy będzie musiał dzielić władzę między potomkami i czy będzie ich miał.
-Mai... Nudzi mnie to pałacowe życie. Może byśmy gdzieś wyjechali na miesiąc, na dwa. Zuko oparł podbródek na dłoni, dalej rozmyślając.
-Cieszy mnie to że tak na to patrzysz, ale kto obejmie władzę?
-Aang na pewno się ucieszy ze swoich pięciu minut- mruknął młody książę. Zbyt optymistyczne podejście do życia... Zdecydowanie.

Offline

 

#32 2010-03-29 21:10:44

Aruchi

GAYLORD PINES

Zarejestrowany: 2009-07-21
Posty: 4212
Punktów :   
Imię: Master of Disaster
Wiek: 3 lata

Re: Wasze Opowiadania

A więc, jest to taki jakby wstęp do mojego opowiadania "Szmaragdowe Sny". Można powiedzieć, że jest to wersja robocza. Miałam to wstawić dopiero wtedy, gdy napiszę jeszcze dwa rozdziały, ale z niewiadomych przyczyn postanowiłam wstawić to teraz, a więc - życzę miłego czytania i proszę o szczere, naprawdę szczere komentarze i uwagi. Dziękuję.

Prolog.
   Padał deszcz. Cały świat wydawał się być bardziej ponury niż zwykle. Krople wody odbijały się o szybę. Stara pozytywka na stoliku przygrywała smętną melodię zacinając się co kilka chwil. W pomieszczenia panował półmrok. Marie siedziała na mahoniowym stoliku. Lśniące szczerym złotem włosy gładziły ją po rumianych policzkach. Jej puste spojrzenie wbite było w ciemną otchłań przed nią. Wilhelm stał w kącie. Po chwili podszedł do niej i  nachylił się ku jej twarzy.
   - Co zamierzasz uczynić, Marie? – cichy szept dobiegł do jej uszu.
   Drgnęła. Jego lodowaty głos zawsze przyprawiał ją o dreszcze.
    - Dobrze wiesz, panie, że mam inne plany co do tej dziewczyny. – odpowiedziała łagodnym tonem wciąż wpatrując się w otchłań – Nie pozwolę ci jej zabrać.
    Wilhelm zmarszczył brwi. Jego twarz nabrała znacznie poważniejszego wyrazu. Nie raz już spotkał się z odmową Marie i dobrze wiedział, że nie łatwo jest z nią negocjować.
   - A więc… - zaczął przechadzając się po pomieszczeniu – Co chcesz z nią zrobić? Chyba masz jakieś konkretne zamiary co do niej, nieprawdaż? – zapytał gładząc się po podbródku.
   Blondynka starała się nie patrzeć mu w oczy. Jego lazurowe oczy zawsze ją oczarowywały przez co zapominała o całym świecie. Mogłaby zrobić dla niego wszystko. Jednakże nie chciała oddawać mu dziewczyny. Bała się nawet myśleć, co by się z nią mogło stać. Nie chciała jej oddawać. Nie mogła.
   - Szczerze, to nie wiem… - odparła cicho. Ręce zaczęły jej się trząść.
   Jego wzrok przebiły ją na wylot. Przeszły ją dreszcze. Widać było, że nie jest zadowolony z odpowiedzi. Był na nią zły. To było widać. Zbliżył się do niej szybkim krokiem. Złapał ją za kołnierz i podniósł ku górze.
   - Chcesz mi wmówić, że nie masz żadnego planu co do niej?! – krzyknął jej prosto w twarz – Nie pozwolisz mi jej zabrać, dopóki czegoś nie wymyślisz?!
   - Panie… - jęknęła ledwo łapiąc oddech – Proszę cię, puść…
    Puścił jej ubranie. Dziewczyna z piskiem spadła na stolik. Zimnymi dłońmi gładziła swoją szyję. Wilhelm złapał się za głowę i zachichotał złowieszczo. 
  - P-Panie…? – spytała niepewnie Marie.
  - Och, Marie. – zaśmiał się – Czyż to nie oczywiste…? - odwrócił się do niej. Jego twarz była blada jak marmur, a na niej malował się wyraz satysfakcji. Wyglądał jak maniak, który wydostał się na wolność.
   - Proszę pana… - szepnęła – Ale co jest oczywiste…?
   - To, że mi ją oddasz. – powiedział uśmiechając się złowieszczo co przepełniło Marie jeszcze większym strachem – To oczywiste, że mi ją oddasz, prawda? – pogładził ją po policzku.
   Poczuł chłód. Jednakże nic nie mogła zrobić. On tu był panem.
   - J-ja… - zaczęła się.
  - Dziękuję. – przerwał jej patrząc w okno.
  Zdziwiła się. Rzadko jej dziękował. Teraz jednak nie wiedziała dlaczego.
   - Panie… za co mi dziękujesz? – odważyła się zapytać.
   Spojrzał na nią. Jego twarz nabrała całkowicie innego wyrazu. Jakby milszego. Wydawało się, jak gdyby się uśmiechną, czego nigdy nie robił.
   - Za dziewczynę, Marie. Za dziewczynę. – uśmiechnął się.
   - A-ale jaa…
   - Nie kochasz mnie? – zapytał nagle.
   Poczuła jakby coś ukuło ją w serce. Kochała go. Kochała go nad życie. A on dobrze o tym wiedział. Skoczyłaby za nim w ogień. Zrobiłaby dla niego wszystko. On o tym wiedział. Wiedział i wykorzystywał ją. A ona zapatrzona w niego jak w obrazek nie wierzyła, że on nie odwzajemnia jej uczucia.
    - Panie… kocham. – odpowiedziała cicho.
    Uśmiechnął się. W jego oczach zawitał dziwny błysk.
    - A więc… Oddaj mi ją. – ucałował jej dłoń. Marie oblała się szkarłatnym rumieńcem.
    Wyszedł z pomieszczenia zostawiając ją samą. Prędkim krokiem zszedł po schodach. Na parterze czekał już na niego lokaj. Wyglądał na bardzo przerażonego. Wilhelm podszedł do niego i powiedział.
   - Przyprowadź mi tu tą dziewczynę.
   - Panie… przykro mi, ale nie mogę. - wyszeptał lokaj blady jak marmur.
   Spojrzał na niego z nieukrywanym zdziwieniem. Przecież nie prosił o nic wielkiego.
   - Co znaczy „nie mogę”?
   - Panie, bo widzisz… - jęknął – Dziewczyna… uciekła.
   Zapadła cisza. W oddali słychać było tylko ciche grzmoty. Deszcz lał jak z cebra. Wilhelm spojrzał na przerażonego lokaja kontem oka. Gdyby miał czym, z pewnością by go zabił.
   - Co to ma znaczyć?! – krzyknął cały czerwony – Znaleźć mi ją i to zaraz!
   Lokaj ukłonił się nisko i pobiegł w głąb korytarza. Wilhelm wyciągnął jedwabną chustę i przetarł nią sobie czoło. Marie wyjrzała z pokoju i stojąc na schodach spytała.
   - Cóż się stało, panie?
   Wziął głęboki oddech i uśmiechając się blado odrzekł.
   - Służba w dzisiejszych czasach jest taka niekompetentna.


NIE CZYTAĆ MOICH STARYCH OPEK CHOLERA JASNA


Czemu, darling? ~~
Bo są do bani, delikatnie mówiąc. Shay, nie nadużywaj mocy admińskiej, bo sama bym chciała taką mieć.

Offline

 

#33 2010-04-02 12:22:57

 Vendie

Historia mnie uniewinni.

22151300
Zarejestrowany: 2010-03-29
Posty: 547
Punktów :   

Re: Wasze Opowiadania

Rocznica zakończenia wojny
Aang wracał z herbaciarni Iroha razem z nim. Wzięli heraty na wynos, bo dzisiaj przypada I rocznica zakończenia wojny. Postanowili uczcić to święto w małym gronie: On, Katara, Sokka, Toph, Zuko, Mai, Ty Lee, Iroh i Suki. Oczywiście wieczorem wszyscy muszą być na paradzie. Są tam honorowymi gośćmi. Aang i Iroh weszli do willi. Aang odstawił herbatę i poszedł przywitać się z Katarą. Wyszedł na balkon i pocałował ją w policzek.
-Cześć Kataro. Przynieśliśmy herbatę. Może goście już są?- Katara uśmiechnęła się do niego. -Nie. Jeszcze nikogo nie ma. Nie mogę uwierzyć, że to już rok od zakończenia wojny... Ciekawe, co by się stało gdybyśmy cię wtedy nie znaleźli. Ty ciągle tkwiłbyś w kuli lodowej, ja nigdy nie nauczyłabym się magii wody, Sokka nie poznałby Suki, Toph byłaby tą bezbronną dziewczynką, Zuko ciągle by cię szukał żeby "odzykać honor", Ty Lee pracowałaby w cyrku, Mai byłaby uwięziona w Omashu... Iroh pomagałby Zuko .Świat byłby pod niewolą Ozaia i Azuli... A my... nie bylibyśmy razem.- po czym spojrzała na Aanga, który odwrócił twarz w stronę słońca.             -Tak...- Katara spojrzała na miasto. -Patrz, Aang! Królewski orszak! To pewnie Zuko i Mai.-Oboje pobiegli do drzwi, żeby ich przywitać. Aang otworzył drzwi, i zobaczył Zuko i Mai.-Cześć. Zapraszamy do nas. - Weszli, po czym poszli do salonu. Chwilę później przez okno ujrzeli Appę a na nim Sokkę, Suki, Toph i Ty Lee. I cała gromada była kompletna. Zjedli obiad, a wieczorem poszli na paradę.
Dość krótkie. Mam nadzieje, że się podobało.

Offline

 

#34 2010-04-02 16:13:12

Triss

Mag Ognia

Zarejestrowany: 2009-06-05
Posty: 6387
Punktów :   
Imię: Ewa.

Re: Wasze Opowiadania

WAŻNE!

Teraz opowiadania wstawiamy do innych tematów! Każdy user, który tutaj zamieścił swe opowiadania, ma przeze mnie założony swój własny temat. I do swoich wsadzamy swoje nowsze, już NIE TUTAJ!
A jeśli ktoś jeszcze tu nie pisał, wsadza opowiadania do nowego przez siebie stworzonego tematu.

Ten temat zamykam jak na razie!

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.ekstramenager.pun.pl szukaam dzoewczyny 15-17 lat www.grandcup-cs.pun.pl www.lsdclan.pun.pl czy od bulu wątroby mogą ropiec oczy