• Index
  •  » Kosz
  •  » Opowiadania - Komentarze.

#1 2009-07-29 17:21:39

Triss

Mag Ognia

Zarejestrowany: 2009-06-05
Posty: 6387
Punktów :   
Imię: Ewa.

Opowiadania - Komentarze.

Jako , że nie wolno komentować opowiadań w dziale " Wasze Opowiadania " żeby były opowiadania po kolei , będę tu w cytatach dawała nowo przez was / przeze mnie napisane opowiadania , abyście komentowali

Toph napisał:

Awatar : Legenda Aanga
                                          Rozdział I
                                          Losy przyjaciół po zakończeniu wojny.

Pewnego spokojnego dnia , już po zakończeniu wojny , przyjaciele siedzieli w herbaciarni Iroha. Sokka zabrał się za rysunek wszystkich przyjaciół. Gdy skończył wszyscy się śmiali , bo śmiesznie wyszło. Sokka, żeby było ciekawiej dorysował , że Suki umie panować nad magią ognia. Zuko miał postawione do góry za bardzo włosy. Ogólnie wszystko śmiesznie. Wszyscy dobrze się bawili. Zuko poszedł do więzienia Narodu Ognia , spytać swego Ojca gdzie jest jego Matka. Powiedział mu. Zuko szybko pobiegł wrócić do herbaciarni.
- Hej .. Wiem , gdzie jest moja matka !-
powiedział Zuko wpadając do herbaciarni.
Wszyscy przyjaciele byli mile zaskoczeni.
- A skąd wiesz ?
Spytał go Iroh.
- No … spytałem Ozaia. Wiem , że mógł kłamać . Ale przecież zawsze warto spróbować , prawda ?
-powiedział Zuko.
- Racja Zuko. Masz racje. To gdzie jest ?
Spytał go Iroh i Katara.
- Ozai powiedział , że jest gdzieś w Świątyni powietrza. Ale nie powiedział dokładnie w której…
-oznajmił Zuko.
- Dobra, to będzie jeszcze fajniejsza zabawa. Chodźcie , polecimy na Appie , przeszukamy wszystkie cztery świątynie. Ale uwaga ! Mogą tam być pułapki. A jak nie pułapki , to ukryte przejścia , które mogą prowadzić  do kryjówki Matki Zuko. A więc ? Lecimy ? -
spytał Aang.
- Oczywiście !
- Jasne !
- Super !
- Nie mogę uwierzyć , następna przygoda , będzie świetnie !
- Tak ! To lecimy ?
Mówili przyjaciele. Niestety razem mało dało się z tego zrozumieć, to ostatnie zdanie na szczęście tak.
- No , możemy już teraz.
-oznajmił Aang.
- Nie , co ty Aang , ja się muszę jeszcze przebrać  - tak mam iść na poszukiwania ? [ Zuko pokazuje swój strój , fartuch , jaki nosił w herbaciarni Iroha ]
- Heh .. Taa.. No to my czekamy. Kto się ma jeszcze przebrać niech już idzie.
Powiedział Aang.
Wtedy wszyscy poszli do pałacu Zuko , przebrani byli gotowi do drogi. Wsiedli na Appę i lecieli najpierw do północnej świątyni powietrza.

                                                                   Rozdział II
                                                                   Poszukiwania

Przyjaciele lecieli dwie godziny , gdyż była to długa droga. 10 minut po rozpoczęciu podróży prawie wszyscy spali , prócz Aanga , który musiał kierować Appą. Gdy dolecieli już do świątyni , Aang zbudził Sokkę , Katarę , Suki , Zuko , Iroha , Ty Lee ,Mai i Toph. Tak więc poszli szukać. Rozdzielili się. Gdy weszli do środka , były trzy korytarze naprzeciwko nich.  Zdecydowali się rozdzielić.
- Dobra. To w takim razie pójdziemy tak – Ja , Katara i Toph do tego środkowego , Iroh , Zuko i Mai do tego z prawej a Suki , Sokka i Ty Lee do tego z lewej.
powiedział Aang.
- Dobra , ja się jak najbardziej zgadzam na takie podzielenie !
oznajmiła radośnie Ty Lee , gdyż szła razem z Sokką.
- My też.
- Jak najbardziej.
- Oczywiście.
- Ja się zgadzam.
Powiedzieli wszyscy równocześnie.
Tak więc ruszyli z zapalonymi pochodniami , aby coś widzieć.
Rozglądali się za czymś co mogło otwierać jakieś przejście.
W korytarzu z Sokką , Ty Lee i Suki -
Szli przez korytarz aż Suki coś zauważyła.
- Hej ! Popatrzcie ! To wygląda jak jakaś klapa. Zakurzona , mało widać ale jest.
Powiedziała.
- Spróbuję otworzyć. Zróbcie miejsce dla silnego Sokki !
Jak zwykle Sokka się wygłupiał.. I nie dał rady otworzyć choć bardzo się do tego przykładał.
- Dobra Sokka już nie próbuj [ zaśmiała się Suki ] jak nie dajesz rady . O , popatrz ! Jakaś mała paczuszka..
Suki podniosła paczuszkę , również bardzo zakurzoną , która była ukryta pod kamieniem , bardzo zakurzona. Otwarła ją , w niej znajdował się jakiś kluczyk.
- Mam jakiś klucz , spróbujmy otworzyć nim tą klapę.
Oznajmiła Suki.
- Dobra . [ Sokka użył klucza ] Teraz spróbuję otworzyć. Yyh .. Ale to ciężkie, chodźcie mi pomóc !
Powiedział Sokka. Dziewczyny mu pomogły i udało się im otworzyć klapę. W dół prowadziły jakieś schody.  Zaczęli po nich schodzić.
W korytarzu z Irohem , Zuko i Mai -
Szli korytarzem , ciemnym . Nic nie było prawie widać , ale coś było , przynajmniej tyle dobrze że pochodnie mieli. W korytarzu było dużo pajęczyn , ale na szczęście żadnych pająków.
[ Bach ] Iroh się o coś potknął.
- Kurczę.. Co to ? -
Powiedział Iroh.
- Zdaje się że jakiś kamień. -
Powiedziała Mai i go podniosła. Okazało się , że pod spodem kamienia był jakiś otwór. A w nim kartka.



- Popatrzcie , mam jakąś mapę , była w tym kamieniu. To jest zdaje się mapa korytarza .. A tu [
wskazała miejsce kropki ] pewnie znajdujemy się my. Niedaleko przy ścianie jest narysowany krzyżyk. Chodźcie , zobaczymy co to.
i podeszli do ściany. Okazało się że tu była przyczepiona jakaś kartka . Zuko ją chciał oderwać od ściany i gdy pociągnął , kawałek ściany się przesunął w prawo. Schody prowadziły w dół.
Aang , Toph i Katara , gdy wchodzili najpierw do swojego korytarza schodzili schodami w dół. Wtem usłyszeli jakieś kroki.. Z prawej i z lewej. Przyjęli pozycję bojową i czekali. Gdy widać było cień zaczęli się bronić.. Okazało się że z prawej to Zuko , Iroh i Mai a z lewej.. Sokka , Ty Lee i Suki. Roześmiali się , wtem zaczęli szukać w korytarzu Katary , Toph i Aanga wszyscy razem. Potem jeszcze wychodzili na górę , w dół.. Patrzyli wszędzie , lecz nigdzie nikogo nie było.
- No trudno , ale są jeszcze inne świątynie. Może w którejś z nich jest Twoja Mama , Zuko.
powiedział Aang.
Wtem wszyscy wsiedli na Appę , i polecieli do południowej świątyni powietrza.


                                                              Rozdział III
                                                              Poszukiwania , część 2.

Gdy wszyscy lecieli na Appie , nikt już nie spał , bo byli wyspani. Siedzieli i rozmawiali. Podróż zajęła im tylko pół godziny , bo jak dali coś do jedzenia Appie .. Przyspieszył. A nawet bardzo. Momo albo leciał obok Appy  , albo siedział obok Aanga , ewentualnie na jego głowie przez chwilę. Gdy dolecieli do świątyni , zeszli z Appy i weszli do środka , były znowu korytarze .. Ale na szczęście , tylko dwa.
Znów się rozdzielili i uzgodnili że będą szli tak – Sokka , Katara , Aang i Suki a w drugim Zuko , Iroh , Ty Lee i Mai.
Tym razem w korytarzu po lewej , do którego mieli iść Sokka i reszta były schody które prowadziły w górę a w tym po prawej - w dół.
W korytarzu z Sokką , Aangiem , Katarą i Toph -
Gdy szli , w połowie drogi Sokka był zmęczony i oparł się o ścianę. Akurat na cegłę , którą jak się na nią naciśnie otwiera jakiś tajny korytarz. Gdy korytarz się otwarł weszli do niego . Nie było żadnych schodów ani nic , po prostu następny korytarz. Na końcu korytarza były drzwi. Metalowe drzwi. Nie dało się ich otworzyć , ale Toph użyła swojej Magii Metalu i je zniszczyła. Okazało się że było ty wejście do następnego korytarza, z prawej słychać było jakieś kroki. To była reszta drużyny. No to wtedy razem już szli przeszukać całą świątynie. Znajdowali masę tajnych przejść , pokoi , schodów , przeszukali każdy kąt. Nikogo nie było. Rozczarowani przyjaciele polecieli na Appie do wschodniej świątyni. We wschodniej , pomieszana wersja północnej i południowej. Już nie ma co opisywać , bo również korytarze , ukryte przejścia.. Nic w niej nie było również. Tak więc z nadzieją na odnalezienie Ursy , Matki Zuko , przyjaciele polecieli do zachodniej świątyni. Zsiedli z Appy , weszli do środka. W niej był tylko jeden korytarz. Prosty. Ciemny. Trzeba było zapalić pochodnie. Na końcu korytarza były drzwi, drewniane drzwi. Były zamknięte na kłódkę , metalową , tak więc Toph tę kłódkę zniszczyła. Zatem otworzyli drzwi.. Za drzwiami była wielka , ogromna sala. W niej były kolumny podtrzymujące sufit , wszystko było pięknie ozdobione , a na oknach , wielkich , szerokich , wysokich oknach były witraże. Wszystko wyglądało na nienaruszone , wszystko było czyściutkie. Podłoga była śliska więc trzeba było uważać. Na wprost nich były wielkie , ogromne , szerokie drzwi. Aby je otworzyć , do czterech rur miały wlecieć wszystkie 4 żywioły – do jednej ogień , do jednej powietrze , do jednej Woda , a do czwartej ziemia. Czyli do jednej trzeba było zrobić tak aby wleciał ogień , do jednej żeby wlała się woda , do drugiej aby wleciało powietrze a do czwartej miało wpaść kilka kamieni. Przyjaciele tak zrobili , i drzwi się powoli otwierały. A w środku był pokój. Bardzo zadbany. Na ścianach wisiały obrazy , były również pochodnie by było jasno , stół na środku , obrus na nim , a przy nim krzesła. Na jednym z krzeseł , tyłem do przyjaciół , siedziała jakaś osoba. Zuko do niej podszedł i .. Okazało się , że była to Ursa. Ursa przytuliła Się do Zuko , a Zuko do niej .
- Oh Zuko , jak się cieszę że Cię widzę. Skąd się tu wziąłeś ?
Spytała go Ursa.
- Przybyłem z Awatarem i przyjaciółmi i z Irohem , już wojna się zakończyła , dlaczego ciągle się ukrywałaś ?
Spytał ją Zuko.
- Wszystko dla Twojego bezpieczeństwa , wybacz mi. A teraz , skoro wojna się skończyła , mogę z Wami udać się do narodu ognia. Co się stało z Ozaiem ?  I z Azulą ?
Spytała go Ursa.
- Ozaia pokonał Aang , lecz nie zabił , jest on w więzieniu. To było konieczne , chciał zapanować nad światem. Był bezlitosny i okrutny , lecz Aang odebrał mu jego Magię Ognia. Azula również jest w więzieniu , pokonałem ją ja wraz z Katarą. Teraz już chodźmy , lecimy do Narodu Ognia.
Oznajmił Zuko , po czym udali się na Appę i polecieli szczęśliwie do Narodu Ognia.


Rozdział IV
                                                         Psiak , Kociak , Chomik i Ryby 


Przyjaciele po poszukiwaniach udali się do pałacu. Ursa była w swoim pokoju a reszta w pokoju z telewizorem , oglądali jakiś film. Film trwał 3 godziny , była to komedia. Gdy się skończył było około dwunastej w nocy , także wszyscy poszli spać do swoich pokoi w pałacu , gdyż tam chcieli zamieszkać. Na drugi dzień rano , o 12  wstał Aang. Szedł do kuchni , okazało się, że wszyscy już wstali. Podszedł sobie zrobić kanapkę na śniadanie , z szynką i ze szczypiorkiem. Na stole było również pełno kanapek , z serem , z szynką , nawet były tosty z serem i bez sera. Przy śniadaniu również coś oglądali w telewizorze , też jakiś film , przygodową komedię. Trwał on godzinę. Gdy się skończył , przyjaciele poszli na spacer. Iroh i Ursa zostali w pałacu.
- Słuchajcie , może kupimy sobie jakiegoś zwierzaka ?
Powiedziała Katara.
-  No , myślę , że to dobry pomysł , fajnie by było.
Odpowiedział Sokka.
- Może by tak psiaka i kota – dachowca ?
Powiedział Zuko.
- I można by jeszcze no nie wiem, może chomika ?
Powiedział Aang.
- Tak , dobry pomysł – to idziemy kupić ? Niedaleko stąd jest sklep Zoologiczny.
Powiedziała Ty Lee.
- Poza tym można by kupić też akwarium z rybkami !
- W takim razie chodźmy. Tu zaraz za rogiem jest hodowla , Wilczaków , mówię Wam , spodobają się Wam te psiaki. To nowa rasa , wyglądają prawie identycznie jak wilki , ale to psy.
Powiedziała Katara.
Gdy doszli do hodowli , rzeczywiście , wszystkim się spodobały. Kupili szczeniaczka i nazwali go Teslin.
Katara niosła go na rękach. W moment zasnął , słodko wyglądał – tak mówiły dziewczyny. Teraz  chcieli kupić kota , ładnego dachowca , również małego , bo najlepiej wychowywać kota od małego z psem. Wtedy będą się lubić. Po drodze , o dziwo , zobaczyli leżącego , skulonego małego , czarnego kotka , z  „ białymi skarpetami ‘’ . Niosła go Ty Lee , również szybko zasnął . Teraz mieli iść do sklepu Zoologicznego kupić Chomika i ryby. Gdy już doszli do sklepu , kupili białego chomika , tylko że miał czarną łatkę na plecach. Kupili również śliczne ryby , wzięli akwarium i w woreczku z wodą ryby. Gdy wrócili do pałacu , w dużym pokoju , czyli w tym , w którym jest telewizor , poza tym jest ogromny, postawili klatkę z chomikiem , akwarium z rybkami a pieska i kotka położyli w specjalnie dla nich przygotowanym łóżku. Póki co spali  -
- Słodko wyglądają jak tak leżą !
Powiedziała Katara , z którą wszystkie dziewczyny się zgodziły. Była już - o dziwo – dziewiąta wieczorem , także Sokka ,Zuko i Aang szybko siedli na kanapie i oglądali jakieś filmy, jak zwykle w sobotę , bo zawsze jakieś w sobotę lecą. Komedie , przygodowe , westerny i inne. Podobały się im. Dziewczyny natomiast czyli Toph , Katara , Mai , Ty Lee i Suki poszły spać , bo nie miały najmniejszego zamiaru oglądać z nimi filmów.

Offline

 

#2 2009-07-30 14:21:50

Aruchi

GAYLORD PINES

Zarejestrowany: 2009-07-21
Posty: 4212
Punktów :   
Imię: Master of Disaster
Wiek: 3 lata

Re: Opowiadania - Komentarze.

A więc tutaj należy komentować opowiadania, tak?? A więc... twoje opowiadanie jest super Mi się bardzo podoba, zwłaszcza rozdział 3, gdy już znaleźli matkę Zuko


NIE CZYTAĆ MOICH STARYCH OPEK CHOLERA JASNA


Czemu, darling? ~~
Bo są do bani, delikatnie mówiąc. Shay, nie nadużywaj mocy admińskiej, bo sama bym chciała taką mieć.

Offline

 

#3 2009-07-30 14:35:38

Triss

Mag Ognia

Zarejestrowany: 2009-06-05
Posty: 6387
Punktów :   
Imię: Ewa.

Re: Opowiadania - Komentarze.

Dzięki Przed chwilą skończyłam rozdział piąty , jak Wam się podoba ? W szóstym .. Nie zdradzę co będzie

Rozdział V
                                                          Ćwiczenia

O ósmej rano wstały dziewczyny , natomiast chłopaki dopiero o 11 bo oglądali filmy do drugiej w nocy. Po śniadaniu poszli wszyscy – prócz Iroha i Ursy – na boisko. Boisko było niedaleko pałacu Zuko. Boisko było przeogromne. Mieściły się w nim 3 korty tenisowe , boisko do piłki nożnej , siatkówki i koszykówki, nawet był basen ale nie w jakimś budynku tylko na zewnątrz. Dookoła boiska była długa bieżnia. A , no i oczywiście , były ciężary do podnoszenia , od najmniejszego , do największego. Za cztery miesiące były mistrzostwa świata 2009 które odbywały się w Ba Sing Se. Było kilka dyscyplin – Piłka nożna , pływanie , siatkówka , koszykówka , tenis , podnoszenie ciężarów , zawody w biegu na krótkie dystanse i długie dystanse i rzut oszczepem. Tak więc przyjaciele ćwiczyli, bo umówili się tak -
Piłka Nożna – Wszyscy , cała drużyna. Na bramce miał stać Aang , bo on jest bardzo szybki i bez problemu poradzi sobie z lecącymi piłkami.
Pływanie – Katara i Sokka.
Siatkówka – W siatkówkę miał grać Zuko wraz z Mai , Ty Lee i Sokką. Pomyśleli że w czwórkę świetnie sobie poradzą nawet jak będą mieli więcej przeciwników.
Koszykówka – Chłopaki , wszystkie chłopaki.
Tenis – Ty Lee.
Podnoszenie ciężarów – oczywiście Toph.
W biegu na krótkie i długie dystanse oczywiście Aang .
W rzucie oszczepem nikt z nich nie brał udziału.

Najpierw , za dwa miesiące , były kwalifikacje do mistrzostw. Tak więc przyjaciele ćwiczyli ciągle . Na boisku byli całe 4 godziny. Potem poszli do restauracji na pizzę i coś zimnego do picia. Chłopaki Pepse z lodem , Toph i Katara Ice Tea z lodem a Suki Wodę z lodem. Gdy wrócili z restauracji do pałacu bawili się ze zwierzakami , i oglądali też filmy. Iroh oglądał z nimi i poł herbatę. Gdy wybiła dwunasta wszyscy poszli spać.

Offline

 

#4 2009-08-17 19:40:35

Aruchi

GAYLORD PINES

Zarejestrowany: 2009-07-21
Posty: 4212
Punktów :   
Imię: Master of Disaster
Wiek: 3 lata

Re: Opowiadania - Komentarze.

Rozdział I + Bohaterowie

Carmelka napisał:

Bohaterowie:
Yuki - niebieskooka nastolatka o długich kręconych brązowych włosach. Miła, spokojna i naprawdę wrażliwa. Zawsze jest pogoda i pełna radości do życia. Gdy ją zranisz, będzie to wspominać latami. Nie ukrywa łez. Jest naprawdę sympatyczną osobą.
Lyra - nastolatka o czekoladowych oczach i rudych włosach zazwyczaj niedbale związanych w dwa kucyki. Nie zna się na modzie i nie za bardzo ją to obchodzi. Jest cyniczna, sarkastyczna i sceptyczna. Nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Świetnie walczy i jest wybitną akrobatką. Zna Yuki od kiedy były bardzo małe i mieszkały w sierocińcu. Jest ciekawa świata. Dla niej liczą się tylko przyjaciele, ale też i pieniądze.
Yo - ma zielone oczy i krótkie brązowe włosy. Na zabój zakochany w Yuki. Jest sympatyczny, ale też nieśmiały. Jest najmądrzejszy w całej drużynie. Sypie radami na prawo i lewo. Zna się na wszystkich, poza jednym - miłości. Nie przepada za Lyrą, ale dołączył do jej drużyny tylko po to, by uwolnić Yuki.
Tein - pogodny i zabawny nastolatek o niebieskich oczach i krótkich kruczoczarnych włosach. Ma niezwykłe poczucie humoru. Uwielbia się popisywać i wygłupiać. Jedyną jego zaletą jest pomysłowość, lecz inni tego za bardzo nie doceniają, gdyż zazwyczaj się wygłupia zamiast być poważny. Uwielbia walczyć, przez co Lyra przyjęła go do drużyny.

Rozdział I


Każdy przecież początek to tylko ciąg dalszy, a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie…*


*Wisława Szymborska.
   Wszystko zaczęło się pewnego jesiennego dnia. Zmęczone całym rokiem liście delikatnie opadały na nieskazitelnie czystą taflę wody i pływały niczym małe łódki bez załogi i jakiekolwiek celu swej podróży. Deszcz bębnił w brudne szyby szarych bloków, w których znużeni mieszkańcy wyglądali sennym wzrokiem za okna wyczekujący choćby najmniejszego promyka słońca. Cały świat wydawał się być dziś w stanie błogiego i spokojnego snu niezakłóconego żadną awanturą.
   W jednym z tych szarych budynków w niewielkim pokoiku całkowicie odciętym od świata mieszkała dziewczyna, a na imię jej było Yuki. Leżała na starym łóżku z wystającymi już sprężynami i łkała. Choć nie wyglądała na taką, to w głębi duszy, tak bardzo głęboko cierpiała z wielu powodów. Jednak okrutny los nie pozbawił ją nadziei na lepsze i piękniejsze jutro. Jej długie brązowe loki delikatnie opadały na jej mokrą od łez twarz, a niebieskie oczy pełne męki wyglądały jak i inni mieszkańcy tego miasta za okno. Ale ona nie żądała jak inni by deszcz przestał padać. Ona chciała się wydostać z tego więzienia nazywanego domem. Nagle usłyszała dziwny dźwięk, jakby ktoś próbował wspiąć się po tym wielkim bloku.
   Cichutko na palcach podeszła do okna i otworzyła go. Spojrzała w dół i z radością uznała, że się nie myliła. Po szarej i zniszczonej ścianie budynku wspinała się ruda dziewczyna z włosami niedbale związanymi w dwa kucyki, a w jej czekoladowych oczach dostrzegła dziwny blask. Ubrana była w niezwykle oryginalny strój: czarne skórzane kozaki, do tego zdecydowanie za duże na nią dżinsy z powycieranymi kolanami i okropnie splamioną brązową bluzkę na ramiączkach.
   - Odsuń się. – krzyknęła ruda w stronę Yuki, a ta natychmiast wykonała jej polecenie.
   Dziewczyna niczym zawodowa akrobatka wskoczyła przez okno i delikatnie jak płatek róży opadający na skropioną rosą trawę, wylądowała na podłodze. Yuki podeszła do niej i uścisnęła przyjaźnie.
   - Och, Lyra. Wiedziałam, że po mnie przyjdziesz. – uśmiechnęła się przez łzy szatynka – Ile to już lat się nie widziałyśmy?
   - Dokładnie licząc, to cztery. – powiedziała i rozejrzała się po pomieszczeniu – To twój pokój? Całkiem ładne mieszkanko, nie powiem. Umiesz urządzać wnętrza.
   - To nie mieszkanie, to więzienie. – wytłumaczyła rudej – Lyra, jak ci się udało mnie znaleźć? Tokyo to przecież ogromne miasto. Znalezienie tu przyjaciółki z dawnych lat graniczy z cudem.
   - E tam! – machnęła ręką i niedbale rozłożyła się na łóżku należącym do Yuki – To nie było takie trudne, jak tobie się wydaje. Fakt, trzeba było trochę pogłówkować, ale sama widzisz. W końcu ciebie znalazłam.
   - Tak, widzę i jestem niezmiernie szczęśliwa. – rzekła szatynka, a usłyszawszy czyjeś głosy za oknem spytała – Ktoś z tobą jest?
   Lyra wyjrzała na zewnątrz.
   - O, tak. Tein i Yo. Pomogli mi ciebie znaleźć. Pamiętasz Yo? Chodził z nami do klasy.
   - A tak, pamiętam! – powiedziała szatynka i zamyśliła się na chwilę.
   Ruda przyglądała jej się przez moment, a potem wstała i zapytała:
   - To ja, idziesz ze mną czy zostajesz w tym… czymś?
   - Co…? – ocknęła się z transu – Jasne, że idę. Nie mam ochoty spędzić tu ani sekundy dłużej.
   Lyra wyskoczyła przez okno, a Yuki zrobiła to samo. Nareszcie była wolna.

I co wy na to?? ^^

Ostatnio edytowany przez Carmelka (2009-08-17 19:51:53)


NIE CZYTAĆ MOICH STARYCH OPEK CHOLERA JASNA


Czemu, darling? ~~
Bo są do bani, delikatnie mówiąc. Shay, nie nadużywaj mocy admińskiej, bo sama bym chciała taką mieć.

Offline

 

#5 2009-08-17 20:02:52

Triss

Mag Ognia

Zarejestrowany: 2009-06-05
Posty: 6387
Punktów :   
Imię: Ewa.

Re: Opowiadania - Komentarze.

Pięknie piszesz. Aż chyba ja zacznę coś pisać Naprawdę , masz świetne pomysły , i nie przesadzasz.
Jeśli chodzi o " przesadzanie " to chodziło mi o opisy. Np. pamiętam, że jak czytałam, to w " Ani z Zielonego Wzgórza " jest przesadzone tym, że, w wielkim skrócie,  ptaki śpiewają , kwiatki rosną , wiatr wieje , albo że chmury są ładne , że drzewa fajne kształty mają czy coś takiego.. Nie lubię takiego czegoś. Ale Ty nie przesadzasz z tym , wręcz przeciwnie jest bardzo dobrze. Miło się to czyta

Offline

 

#6 2009-08-17 20:33:11

Aruchi

GAYLORD PINES

Zarejestrowany: 2009-07-21
Posty: 4212
Punktów :   
Imię: Master of Disaster
Wiek: 3 lata

Re: Opowiadania - Komentarze.

Bardzo dziękuję. Jesteś wspaniała. ^^


NIE CZYTAĆ MOICH STARYCH OPEK CHOLERA JASNA


Czemu, darling? ~~
Bo są do bani, delikatnie mówiąc. Shay, nie nadużywaj mocy admińskiej, bo sama bym chciała taką mieć.

Offline

 

#7 2009-08-17 20:35:41

Triss

Mag Ognia

Zarejestrowany: 2009-06-05
Posty: 6387
Punktów :   
Imię: Ewa.

Re: Opowiadania - Komentarze.

Nie ma sprawy , ale to co mówię - pewnie widać - jest całkowicie szczere

Offline

 

#8 2009-08-18 12:48:04

 TheKatasuki

Użytkownik

8408139
Call me!
Skąd: Europa,Polska,Śląsk,Tychy
Zarejestrowany: 2009-07-31
Posty: 2262
Punktów :   
WWW

Re: Opowiadania - Komentarze.

Świetne opowiadanie


http://profile.blog.yam.com/p/e/pexrfy/index.jpg
Cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć.
Przez noc droga do świtania -Przez wątpienie do poznania -Przez błądzenie do mądrości -Przez śmierć do nieśmiertelności.

Offline

 

#9 2009-08-18 12:49:27

Aruchi

GAYLORD PINES

Zarejestrowany: 2009-07-21
Posty: 4212
Punktów :   
Imię: Master of Disaster
Wiek: 3 lata

Re: Opowiadania - Komentarze.

Dziękować.
Starałam się. ^^
Off: Może ty też coś napiszesz? Byłoby fajnie. ^^


NIE CZYTAĆ MOICH STARYCH OPEK CHOLERA JASNA


Czemu, darling? ~~
Bo są do bani, delikatnie mówiąc. Shay, nie nadużywaj mocy admińskiej, bo sama bym chciała taką mieć.

Offline

 

#10 2009-08-18 12:55:38

 TheKatasuki

Użytkownik

8408139
Call me!
Skąd: Europa,Polska,Śląsk,Tychy
Zarejestrowany: 2009-07-31
Posty: 2262
Punktów :   
WWW

Re: Opowiadania - Komentarze.

Off: No może jak wpadne na fajny pomysł tylko ja lubię inne opowiadania


http://profile.blog.yam.com/p/e/pexrfy/index.jpg
Cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć.
Przez noc droga do świtania -Przez wątpienie do poznania -Przez błądzenie do mądrości -Przez śmierć do nieśmiertelności.

Offline

 

#11 2009-08-18 17:47:01

Aruchi

GAYLORD PINES

Zarejestrowany: 2009-07-21
Posty: 4212
Punktów :   
Imię: Master of Disaster
Wiek: 3 lata

Re: Opowiadania - Komentarze.

Carmelka napisał:

Rozdział II
Życie niczym gra – ciągle nas czymś zadziwia, a kolejne poziomy trudniejsze od poprzednich…*


*Carmelka
   Yuki zjechała po śliskiej ścianie w dół i niezgrabnie stanęła na asfalcie. Od razu zauważyła u boku Lyry dwóch chłopaków – bruneta i szatyna. Ten drugi przypominał jej kogoś z dzieciństwa. Przywitała się z nimi i zaczęła rozmawiać o czymś z rudą.
   Szatyn wpatrywał się w dziewczynę jak w obrazek. Wiedział, że Yuki jest ładna, lecz nie sądził, że przez ten cały czas aż tak bardzo wypiękniała. Jej długie brązowe loki lekko opadały na ramiona, błękitne oczy i tej szczery uśmiech.
   - Hej, Yo… Co ci jest? – zapytał brunet machając dłonią przed oczyma szatyna – Halo, tu Ziemia!
   - C-cooo…? – ocknął się Yo – Przepraszam, zamyśliłem się… - próbował się tłumaczyć.
   - Mnie nie oszukasz. W co się tak wpatrywałeś? – zapytał brunet zmierzywszy przyjaciela sceptycznym spojrzeniem.
   - Co? Ja? Ja się w nic nie wpatrywałem, naprawdę, w nic, Tein. – powiedział i oblał się szkarłatnym rumieńcem.
   Po chwili do chłopaków rozmawiających w najlepsze na temat tego w co Yo się nie wpatruje podeszła Lyra i oznajmiła:
   - Wszystko już wyjaśnione. A więc została tylko kwestia tego, jak dostać się do Nowego Yorku.
   Nagle odezwała się Yuki.
  - Może tak polecimy samolotem? Bilety nie są tak strasznie drogie, tak sądzę…
  - Nie. – Lyra zmarszczyła czoło – Szybko by nas znaleźni.
   Szatynka już miała się zapytał kto niby miałby ich szukać, ale nie chciała przerywać Lyrze.
   - Mam inny pomysł. Możemy się teleportować.
   Przez chwilę Yuki uważała to za żart, ale widząc że wszyscy podeszli bliżej bruneta i złapali się go za ręce zapytała:
  - Wy… Naprawdę się teleportujecie…?
  Lyra spojrzała na nią jak na kogoś z innej planety.
  - Heh. – zaśmiała się nerwowo – A ty myślałaś, że co? Że niby żartuję? Chodź, chwyć się Teina i lecimy.
  Szatyna niepewnie podeszła do bruneta i złapała go za rękę.
  - A więc… raz… - zaczęła odliczać ruda – dwa… i… trzy…!
  Ledwie powiedziała trzy, a już wszyscy oderwali się od ziemi, choć nikt nie podskoczył. Lecieli jakby w górę. Wszystko wirowało, a po chwili cała grupa upadła na twardy grunt.
   Yuki rozejrzała się. To z pewnością nie było już Tokyo.
  - Witamy w Nowym Yorku. – uśmiechnęła się Lyra – W mieście, które nigdy nie śpi.


NIE CZYTAĆ MOICH STARYCH OPEK CHOLERA JASNA


Czemu, darling? ~~
Bo są do bani, delikatnie mówiąc. Shay, nie nadużywaj mocy admińskiej, bo sama bym chciała taką mieć.

Offline

 

#12 2009-08-18 17:54:52

Triss

Mag Ognia

Zarejestrowany: 2009-06-05
Posty: 6387
Punktów :   
Imię: Ewa.

Re: Opowiadania - Komentarze.

Piękne Świetny pomysł , to jest przecież fantasy , że ja nie wpadłam na teleportacje

Jak i reszta świetne opowiadanie

Offline

 

#13 2009-08-18 18:07:45

 TheKatasuki

Użytkownik

8408139
Call me!
Skąd: Europa,Polska,Śląsk,Tychy
Zarejestrowany: 2009-07-31
Posty: 2262
Punktów :   
WWW

Re: Opowiadania - Komentarze.

To ma być świetne opowiadanie??? Ono jest Cudowne olśwające i nigdy jeszcze takiego nie czytałam to 8 cud świata LoL


http://profile.blog.yam.com/p/e/pexrfy/index.jpg
Cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć.
Przez noc droga do świtania -Przez wątpienie do poznania -Przez błądzenie do mądrości -Przez śmierć do nieśmiertelności.

Offline

 

#14 2009-08-18 18:10:38

Triss

Mag Ognia

Zarejestrowany: 2009-06-05
Posty: 6387
Punktów :   
Imię: Ewa.

Re: Opowiadania - Komentarze.

Ja tam nic nie dodam więcej do tego co napisałam na rozdział pierwszy Bo nie ma czego A jeśli już to nie będę wypisywała większości słów świata

Jak już zerknąłeś na to co piszę , to czytaj. Nie zanudzisz się , mówię Ci.. Jak nie chcesz czytać , to było nie patrzeć. Teraz już nie ma odwrotu.

Zaczniemy od bohaterów.
Ervin - Ervin ma 19 lat. Jego włosy są kruczoczarne. Z tyłu kończą mu się na początku szyi , z boków nad uszami oczywiście a na twarzy ma grzywkę z lewej strony , która kończy się na końcu twarzy na dole. Bardzo lubi zwierzęta , jest pomysłowy i ma duże poczucie humoru. Świetnie strzela z łuku i zawsze nosi go przy sobie. Zwykle nosi swoje krótkie dżinsowe spodnie i czarne glany.
Mekon - Mekon to szaro - biały wilk Ervina. Zawsze jest przy nim i nigdy się nie rozstają. Jest bardzo przyjazny , nikogo nie atakuje , chyba że ten ktoś jest bardzo niebezpieczny.
Verata - Verata ma 17 lat i jest dziewczyną Ervina. Ma zawsze rozpuszczone , proste blond włosy. Nie ma grzywki i zawsze ma je za uszami. Również bardzo lubi zwierzęta , ale żadnego nie ma. Lubi żartować , jest miła i wrażliwa. Bardzo lubi pomagać innym , nigdy koło nikogo potrzebującego nie przejdzie obojętnie. Specjalizuje się w walce dwoma mieczami i zawsze je nosi przy sobie na wszelki wypadek. Jej strój to zwykle biały krótki rękaw , krótkie czarne spodenki dżinsowe i normalne czarne buty marki Nike.
Shal - Shal ma 18 lat. Ma długie brązowe włosy ścięte zawsze na wysokość ramion. Lubi bardzo żarty tak jak jego przyjaciele , nie łatwo wyprowadzić go z równowagi i jest bardzo pomocny. Jego strój to zwykle czarny daszek Adidas , biała bluzka z poszarpanymi rękawami do łokci, długie dżinsowe ciemno granatowe luźne spodnie a buty .. Buty. Nosi tak jak Ervin czarne glany. A , no i nie napisałam ! Jeśli chodzi o jego styl walki , to walczy zwykle swym długim mieczem dwuręcznym jeśli wymaga tego sytuacja. Nie interesuje się za bardzo dziewczynami , nie kręci go to. Nie ma ochoty mieć dziewczyny póki co. Resztę dowiecie się oczywiście w opowiadaniu jak wiele innych o innych..
Mavrina - Mavrina ma 18 lat. Ma długie czarne włosy zwykle spięte w jednego kucyka. Jest miła , ma poczucie humoru i jest trochę wstydliwa. No i oczywiście jest pomocna. Jej strój jest taki Rockowy bardziej. Nosi zwykle bransoletę z wyglądającymi na ostre kolcami , glany , spodnie lekko poszarpane na dole lekko za kolana, a na lewej ręce , gdyż to na prawej ma bransoletę , nosi czarną dżinsową rękawiczkę do połowy palców. Bluzkę ma czarną bez jednego rękawa. Nie kocha się w nikim , a w kim się zakocha , zobaczycie , jak przeczytacie. A , no i specjalizuje się w walce mieczem jednoręcznym.
Evmar - Evmar to 20 letni białowłosy chłopak. Ma wielkie poczucie humoru , jest miły , dobry , niełatwo wyprowadzić go z równowagi. Po prostu świetny. Jego włosy są dość ciekawie postawione , lekko w górę i do tyłu a kończą się tam gdzie kończą się włosy Ervina. Jest magiem , a właściwie posługuje się magią używaną w walce. Znaczy , walczy mieczem , ale go ulepsza swymi czarami. Reszta , jak o innych , jak będziecie czytać.
Sentriss - Sentriss ma 19 lat i ma czarne włosy. Jest miła , ale czasem nadopiekuńcza , pomocna. Włosy zwykle nosi rozpuszczone za uszami. reszta jak przeczytacie..


                                                          Rozdział 1.

Na pewnej planecie , gdzie nie żyje się raz , tylko nieskończoność , gdzie chodzi się do szkoły , a na planecie jest miło , nikt nie niszczy przyrody ani się nad nikim nie znęca żyją sobie czterej, a właściwie żyje sobie pięciu przyjaciół. Jeszcze opowiem trochę o tej planecie. Na tej planecie zabawą jest pojedynkowanie ze sobą. Nie ma tak bólu , chorób ani smutku. Ani niczego złego. Jest przyjemnie i cudownie. Ervin , Verata, Marvina i Shal mieszkają obok siebie. Mają kompletnie różniące się od siebie domy. Verata i Ervin z Mekonem mieszkają po jednej stronie ulicy a Shal i Mavrina po drugiej. Spotykają się zwykle na ich własnej arenie jakieś pół kilometra od ich dzielnicy , na szczerym polu. Tam się pojedynkują. Może to dziwne , ale jak już wspomniałam to ich zabawa. Trenują poza tym. Obok areny właśnie do trenowania było kilka tarcz do których się strzelało i takie manekiny niczego właściwie nie przypominające wypełnione sianem na których również się trenowało. Pewnie myślicie że pełno krwi , lub coś takiego.. Nic z tych rzeczy. Gdy uderzysz w przyjaciela bądź drugiego człowieka czymś nic go nie boli , lekko to czuje , lecz gdy jest się pokonanym nie możesz się ruszyc przez minutę. Nic więcej. Zwykle gdy kogoś zaatakujesz jest to znak agresji , więc zwykle się tak nie robi. A do szkoły się nie chodzi , bo dzieci rodzą się od razu z wiedzą potrzebną do życia. Dziwne zwyczaje , nie ? Tak więc koniec wstępu. Zaczynamy naszą historię.

Pewnego słonecznego i przyjemnego ranka o godzinie dwunastej zbudził się Ervin.
- [Ziewnięcie] To już rano. No to wstaję.
Powiedział Ervin , wstał , poszedł się umyć do łazienki , ułożyć sobie włosy i się ubrać. Jak już to zrobił , zszedł na śniadanie gdzie powitali go rodzice i jego wilk Mekon. Zrobił sobie śniadanie - płatki Chocapic z mlekiem. Gdy je zjadł, wstał od stołu.

- To ja będę szedł do kolegów. - Powiedział Ervin - Biorę Mekona i mój łuk , dobra ?
- Dobrze. - Zgodzili się rodzice - No to powodzenia.

Ervin zawołał Mekona który z radością w oczach , wiedząc że gdzieś idą , zaraz do niego pobiegł . Podniósł swój łuk i strzały , i założył je na plecy. A że wilk jego nie był mały tylko w sam raz na ujeżdżanie go , wyszedł z domu , wsiadł na niego i pobiegli na Arenę. Aby dostać się na arenę musieli przebiec kawałek lasu i dwie ulice , a potem tylko przebiec trochę pola. Gdy dotarli, na arenie zastali już trenujących Shala , Mavrinę i Veratę.

Ervin zatrzymał się przed samą areną i zsiadł z Mekona.

- A co wy tak wcześnie ? - Spytał Ervin - Już jesteście ? Zwykle czekam na Was chwilę.
- Pomyśleliśmy że przyjdziemy wcześniej. - Powiedział Shal - Tak wyszło. No , w każdym razie mamy taki fajny pomysł.
- A jaki ? - Spytał Ervin.
- To my sobie pojedynek na arenie zrobimy , dobra ? - Powiedziała Mavrina - Bo już wiemy o tym , to Ty Shal powiedz Ervinowi.
- Dobra. - Zgodził się na to Shal. - No , w każdym razie , myśleliśmy , że może byśmy sobie wyjechali gdzieś , przeprowadzili. W końcu jesteśmy dorośli. Myśleliśmy że może do miasta Arkan ? W tym mieście są organizowane pojedynki na tym wielkim Koloseum i dostaje się nagrody.. Moglibyśmy sprobować. - Zaproponował.
- Świetny pomysł myślę. - Powiedział Ervin - Muszę tylko jeszcze powiedzieć swoim rodzicom , a Wy już pewnie powiedzieliście ?
- Tak. No to leć. Poczekamy. - Odparł Shal.
Wtem Ervin na Mekonie szybko pobiegł do domu. Po 20 minutach wrócił.
- I jak ? - Spytała Mavrina która już była oczywiście po pojedynku.
- Mogę. Jasne. A to w takim razie kiedy ? - Spytał Ervin.
- Chcemy już właściwie jutro , albo i dzisiaj. - Oznajmił Shal - Ty.. Patrz .. Kto to ? - I wskazał ręką na postać która zdawała się być w Czarno - Białym ubraniu. Niosła miecz , jednoręczny. Zdawała się zbliżać do przyjaciół. A obok niej jeszcze jedna..
- Hej Wy ! - Krzyknęła Verata - Kim jesteście ?!
Postacie były już widoczne. Był to chłopak i dziewczyna.
- Cześć. Szliśmy tu , po polu , i zobaczyliśmy właśnie Was i tą reszte. Pomyśleliśmy że wpadniemy. Jestem Evmar a to moja dziewczyna - Sentriss. - Powiedział. Ubrany był tak jak Ervin a Sentriss w długie jasne dżinsy , koszulkę białą z długim rękawem i białe glany.
- Nie są chyba niebiezpieczni , gdyby byli , Mekon by się na nich rzucił. - Szepnął do Shala Ervin.
- No , właściwie.. Czemu tu przyszliście ? - Powiedział Shal.
- Z Ciekawości. Widzę że macie świetne miejsce do pojedynków. Ja i Sentriss lubimy również walczyć.. - Powiedział Evmar , któremy przerwała nagle Mavrina.
- A może chcecie z nami pojechać do Arkan ? Zamierzamy dzisiaj tam jechać , przeprowadzić się.
- Jasne. Chcecie walczyć na Koloseum ? - Spytał Evmar.
- Dokładnie. I zamieszkac w tym hotelu pięcio gwiazdkowym. - Powiedział Ervin.
- Tylko podróż zajmie nam bardzo długo. - Odparł Shal.
- Wcale nie. Sentriss umie przywoływać swego czarnego smoka , bardzo szybkiego. Dotrzemy tam w przeciągu godziny. - Powiedział Evmar.
- Dobra, to lecimy. - Powiedział Shal.

Wszyscy się zgodzili i gdy Smok się zjawił , wszyscy na niego wsiadli. Lecieli bardzo wysoko , wyżej niż samoloty. Piękne były widoki. Nic nie było słychać prócz machania skrzydeł smoka i powietrza. No i głosów naszych przyjaciół, bo nie przemilczeli całego lotu. Szybko się zaprzyjaźnili , to prawda , ale chyba nic złego ? Tak więc szczęśliwie i miło lecieli do miasta , wielkiego miasta zwanego Arkan..

Mam nadzieję że się podoba Wam..

Offline

 

#15 2009-08-18 19:04:47

Aruchi

GAYLORD PINES

Zarejestrowany: 2009-07-21
Posty: 4212
Punktów :   
Imię: Master of Disaster
Wiek: 3 lata

Re: Opowiadania - Komentarze.

Ok, a więc powiem tak... ... ... ŚWIETNE! ^^
Chyba Shal będzie moim ul.bohaterem ^^ Jeśli jest choć trochę podobny do Teina z mojego story () to wierzę, że opowiadanie będzie pełna humoru. ^^
Ciekawie się zaczyna. Jestem ciekawa co ich spotka w tej Arkanie.
Off: Aktualnie rysuję plakat mojego opowiadania. ^^


NIE CZYTAĆ MOICH STARYCH OPEK CHOLERA JASNA


Czemu, darling? ~~
Bo są do bani, delikatnie mówiąc. Shay, nie nadużywaj mocy admińskiej, bo sama bym chciała taką mieć.

Offline

 
  • Index
  •  » Kosz
  •  » Opowiadania - Komentarze.

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
jak uzyskać kolory farb jak zrobic bukiet ślubny biedermeierowski z róż www.smoczalanca.pun.pl odbywa okres próbny w zakonie www.9dragons.pun.pl