• Index
  •  » Wiersze
  •  » Forumowa sztuka - wydanie uzupełnione.

#1 2010-12-31 11:13:25

Aruchi

GAYLORD PINES

Zarejestrowany: 2009-07-21
Posty: 4212
Punktów :   
Imię: Master of Disaster
Wiek: 3 lata

Forumowa sztuka - wydanie uzupełnione.

Taka sobie sztuka - natchnęło mnie to napisałam.
Jak się coś jeszcze na forum wydarzy to dopiszę.
Ogólnie ocenę zostawiam wam.

___________________


  Akt I
      Scena I


Plac publiczny.
Wchodzi Daughteria i Skorkinia.


Skorkinia:
Nie uważasz, droga siostro, iż mężczyźni
w czasach dzisiejszych nie są tacy, jak niegdyś?

Daughteria:
Zaiste, droga siostro, choć ja nie ubolewam
nad tym, bowiem mężczyzn ci u nas dostatek!

Skorkinia:
Nie sądzę, ma droga siostro, gdyż ich jak na lekarstwo.

Daughteria:
Przynajmniej lekarstwo, najważniejsze, iż są.

Skorkinia:
Ale cóż z tego, że są, skoro każdy uwagi wart takiej,
że uczucie swe do niego wyjawiasz, a on nic.

Daughteria:
Znów nie każdy jest taki, jak uważasz, ma siostro,
są też mężczyźni naprawdę wrażliwi i czuli…

Skorkinia:
Lalusie, bardziej oni niewieści niżeli my, kobiety.

Daughetria:
                                                                       Niestety,
lecz mili i troskliwi, a za to ich, droga siostro, cenię.

Na scenę wchodzi Devilion.

Skorkinia:
Oto i mój małżonek, droga siostro, jak widzisz
pożytku z niego wcale.

Daughteria:
                                       lecz miło wygląda,
wesoły z pewnością, bawidamka znalazłaś.

Skorkinia:
Zapewne, zapewne ma siostro, lecz cóż z tego,
skoro to kobiet tak prędki jak mnie ma?
Lecz nie zauważa, nie słucha się!

Daughteria:

Wszystkiego mieć nie można, ale i tak cudnego chłopca
ci się udało znaleźć, nie powiem, uroczy.

Skorkinia:
                                                                         Jak uważasz.

Devilion:
Witajcie, drogie panie, moje uszanowanie.
O czym prawicie?

Daughteria:
Och, jaki on uprzejmy!

Skorkinia:
                                      A jaki bierny…
Zwraca się do Deviliona.
O tobie, mości panie, prawimy.

Devilion:
O mej skromnej osobie? To rzeczywiście
tematów macie co niemiara.

Skorkinia:
Nie żartuj, nie jestem w nastroju.

Daughteria:
Ach, my się chyba z panem znamy, waćpanie.
Ja pana spotkała ma sztapli gliny o barwie
czerwonej, co się cegłą potocznie zwie.

Devilion:
Zaiste, waćpanno. Pamiętam pannę.
W noc to było wczorajszą, o północy prawie,
panienka była niczym sen na jawie,
tak cudowna.

Skorkinia:
                        Nagle ci się komplementów zachciało?

Daughetria:
Jak miło to słyszeć, waćpanie! Pamiętam, to się działo,
miło było, a spotkałam tam pana nie po raz pierwszy.

Devilion:
Oczywiście, często bywam w tamtych okolicach,
wiele osób przechodzi tamtędy i mnie znają,
ale panienkę pierwszy raz tam ujrzałem wczoraj.

Daughteria:
Raduję się wielce, iż pan mnie tam zauważył.

Devilion:
Jak bym mógł panienki nie zauważyć!
Toż panienka niczym kwiat urodziwa,
jednak teraz was, damy drogie,
opuścić muszę. Wybaczcie.

Devilion opuszcza scenę.

Daughetria:
Wybacz, siostro droga, lecz miłuję go bardzo,
tak, jak ty niegdyś go miłowałaś, nie mogę pojąć,
jak cię on zostawić mógł, jednak, skoro wolny jest,
to chyba nie grzech, iż go pokochałam?

Skorkinia:
Nie jest, gniewać się co prawda gniewałam,
ale na szczęściu twym mi bardziej zależy.

Daughetria:
Prawdę powiadasz, siostro?

Skorkinia:
                                      Zaiste.

Daughetria:
Jednak cynizm w twym głosie słyszę, ciągle się gniewasz?
Chłopiec co prawda był twój, a teraz....

Skorkinia:
                                                       Twój ci on.
Wiedz jednak, że nie pochwalam i pochwalać nie będę
związków waszego.

Daughetria:
                           Wiem to, jednak wdzięczna ci jestem za zgodę.
Nie będziemy się więc przy siostrze kochanej obejmować, obiecuję!

Skorkinia:
W takim więc razie, gdy was ujrzę choć kątem oka na glinie czerwonej,
popamiętacie mnie oboje. Żegnaj.

Wychodzą.
Kurtyna.


NIE CZYTAĆ MOICH STARYCH OPEK CHOLERA JASNA


Czemu, darling? ~~
Bo są do bani, delikatnie mówiąc. Shay, nie nadużywaj mocy admińskiej, bo sama bym chciała taką mieć.

Offline

 

#2 2010-12-31 12:01:20

Aruchi

GAYLORD PINES

Zarejestrowany: 2009-07-21
Posty: 4212
Punktów :   
Imię: Master of Disaster
Wiek: 3 lata

Re: Forumowa sztuka - wydanie uzupełnione.

A teraz druga część tejże sztuki.
Enjoy.
___________________


  Akt I
      Scena II


Uliczka.
Wchodzi Daughteria i Devilion.


Daughteria:
Dlaczego, mój drogi, tutaj jesteśmy? Przecie nie ma tu nic
co by warte była naszej uwagi, pustka.

Devilion:
                                                        Właśnie dlatego.
Specjalnie dla ciebie przyniosłem trochę czerwonej gliny,
aby upamiętnić dzień naszego spotkania.

Daughetria:
                                                          Nie rozumiem.
Jak zamierzasz to uczynić? Przecież równie dobrze mogłeś tę,
zwaną cegłą, glinę przynieść w całkiem inne miejsce.

Devilion:
Tutaj jest bezpieczniej, bowiem ma była, a twoja siostra,
nie zwykła tutaj przychodzić.

Daughetria:
Rozumiem! Więc specjalnie...

Devilion:
                                        Oczywiście.
A teraz weź jedną z tych cudnych, wspaniałych cegieł
i rzuć przed siebie jak daleko tylko możesz.

Daughteria:
Lecz po co, mój drogi, mam nimi rzucać?
Nagrodę jakąś mi sprawisz, jeśli uda mi się ciebie pokonać?

Devilion:
Muśnięciem twych warg ukoronować mogę zwycięstwo.

Daughetria:
W takim razie sprzeciwów żadnych nie mam, bo nagroda godna
jest mego poświęcenia, najdroższy, lecz ty pierwszy,
a ja pójdę w twe ślady.

Devilion rzuca cegłą.
Daughteria czyni to samo co on.


Daughteria:
Twoja glina upadła, o tutaj, kilka stóp ode mnie, płasko,
jednak swej cegły nie dostrzegam. Widzisz ją?

Devilion:
Nie, kochana. Weszła już na orbitę i poza zasięgiem mego wzroku
już jest. Nową planetą się stała.

Daughteria:
Och! Naprawdę!?

Devilion:
                      Tak, lecz, na twą cześć, najdroższa,
nazwę ją Daughteria 2000.

Daughteria:
Jakiś ty romantyczny, mój kochany!

Na scenę wchodzi niespodziewanie Skorkinia.

Daughteria:
Siostro! Co ty tutaj robisz? Przecie zwykle tutaj nie bywasz!

Skorkinia:
Zwykle nie oznacza, iż nigdy. Tak więc jestem i widzę,
że wcale nie wzięłaś do serca mą uwagę, bowiem wokół was cegły leżą.

Daughetria:
Nie, nie o to chodzi! Te cegły nic nie znaczą.

Skorkinia:
Mur zbudowałaś, siostro, między nami,
                             tymi oto cegłami.

Daughteria:
Wcale nie zamierzałam tego czynić, siostrzyczko!
Ja go kocham, proszę, zrozum.

Skorkinia:
Jak wszystkich były?

Daughteria:
Nie o to mi chodziło. Wiedz, że ja ich wszystkich kochałam,
a teraz kocham jego, wybacz! Wiem, że jesteś zła.

Skorkinia:
Nie jestem, byłam przedtem, tylko ty mnie nie słuchasz.

Devilion:
Dziewczęta, o co ta cała okropna kłótnia?
Czerwonej gliny dla każdej z was starczy!

Daughteria:
Nie o glinę nam chodzi, najdroższy, lecz o ciebie.
Bowiem siostra ma nadal w tobie zadurzona,
nie mówiąc już o mnie.

Skorkinia:
                                 To sensu nie ma, ani trochę.
A ja już cię nie kocham, Devilionie, murarzu piekielny.
Zniknij, przepadnij sprzed mego oblicza, boś zdrajca!

Skorkinia wychodzi.

Daughteria:
Nie, siostro, wracaj tutaj, proszę. To nie tak...
Ty wiesz dobrze, że go kocham, więc dlaczego!?

Devilion:
Nie przejmuj się nią, moja droga, trudno się mawia.
Skoro nie chce z nami być, gliną porzucamy samotnie.

Wychodzą.
Kurtyna.


NIE CZYTAĆ MOICH STARYCH OPEK CHOLERA JASNA


Czemu, darling? ~~
Bo są do bani, delikatnie mówiąc. Shay, nie nadużywaj mocy admińskiej, bo sama bym chciała taką mieć.

Offline

 

#3 2010-12-31 14:16:38

Aruchi

GAYLORD PINES

Zarejestrowany: 2009-07-21
Posty: 4212
Punktów :   
Imię: Master of Disaster
Wiek: 3 lata

Re: Forumowa sztuka - wydanie uzupełnione.

Kolejna scena - zapewne ostatnia w tym akcie.
Miłego czytania.
___________________


  Akt I
      Scena III


Pokój w domu Daughterii.
Wchodzi Daughteria i Devilion.


Daughteria:
Wiesz, mój drogi. Jestem rada, iż mnie kochasz tak, jak ja ciebie,
jednak trapi mnie zachowanie mej siostry, Skorkinii.
Wiem, że jej nie usłuchałam. Trochę zależy mi na jej opinii...
Jestem pewna, że mnie teraz znienawidzi, ja nieszczęsna.

Devilion:
Nie trój sobie głowy tą sprawą, moja Daughterią.
Przecie ona to już przeszłość, dla mnie nic nie znaczy!

Daughteria:
Ale jednak ciągle jest mą siostrą, a na jej zdaniu mi zależy.
Ona cię kochała i to nawet bardzo, nie wiem, czy mi wierzysz,
ale tak właśnie było. A ty jej głównie nie zauważałeś i opuściła nas,
żal mi tego, bowiem to moja siostra a twoja była żona, okrutny los...

Devilion:
Uważasz więc, że ja cię nie kocham?

Daughteria:
Nie, wcale tego nie powiedziałam, mój drogi!

Devilion:
Lecz zasugerowałaś. Zrozumiałem, że mnie nie kochasz i nie chcesz,
a co do Skorkinii - wiedziałem to i byłem z nią świadom, iż jest we mnie zadurzona.
Może nie tak bardzo, jakbym się tego spodziewał, ale z pewnością.

Daughteria:
Ale teraz jest inaczej, bowiem teraz ja jestem twą jedyną miłością,
prawda, waćpanie?

Devilion:
                          Zaiste, moja panno.
Pozwól, że przytulę cię do mego serca, bowiem jesteś najpiękniejszą cegiełką,
jaką kiedykolwiek dane mi było spotkać, prawdę mówię, moja droga.

Daughteria:
Ach, mój miły! Jakiś ty romantyczny, zaiste, całuj,
                            bowiem miłości swej nie żałuj,
tak cię kocham, że bardziej już się nie da.

Wchodzi Skorkinia.

Daughteria:
Och, siostro! Z jakiej to przyczyny widzę cię tutaj, w mym domu?

Skorkinia:
Zaiste, mdli mnie od tych waszych czułości. Moglibyście się tak nie zachowywać,
przynajmniej przy innych, bo to odrażające.

Daughteria:
Lecz teraz mój on, ten chłopiec, niewiasto, więc mogę jawnie okazywać uczucia.
Dom również mój, więc mogę tutaj czynić co mi się podoba. Znajdź sobie kogoś.

Skorkinia:
Kogo? I po co mi potrzebny kolejny mężczyzna?

Daughteria:
Siostro, dla snu.

Skorkinia:
Ha! I kto tutaj ma brudne myśli, moja droga? W gruncie rzeczy ja też, nie przeczę,
ale po tobie, droga siostro, bym się tego wcale nie spodziewała! Wstyd.

Daughteria:
Przecie rzecz to naturalna, droga siostro, więc mnie tutaj nie oczerniaj!
Ty, tak jak i ja, możesz mieć każdego, kogo ci się zachce posiadać,
więc nie mów o mnie takich okropności, aż żal mi się robi słysząc te słowa.

Skorkinia:
Naprawdę? Więc podaj mi choćby jedno imię mężczyzny, który byłby dla mnie.

Daughteria:
Czy ja wiem, droga siostro. To trudne tak mówić bez pokrycia. Choć wiem, iż
każdy by chciał by z tobą, a przynajmniej kilku... Może,
może Akirion...?

Skorkinia:
Siostro, na głowę upadłaś! Mężczyzny szukam, nie niewiasty!

Daughteria:
Ale co ty, siostro, mówisz. Przecie to mężczyzna w każdym calu.

Skorkinia:
Może i masz rację, ale tylko w wyglądzie, bo z zachowania
jest bardziej niewieści niżeli ja!

Daughteria:
Skoro tak uważasz...
                          nie mam pojęcia. Znajdź kogoś na własną rękę, tak będzie najlepiej.
Nie jestem najlepszą swatką, więc mnie o radę nie pytaj.
A teraz nas zostaw, bo przerwałaś nam w połowie pocałunku... Ach!

Skorkinia rozbija butelkę z alkoholem o głowę siostry.

Daughteria:
Siostro! Co ty wyprawiasz!? To nie było uprzejme z twej strony i boli!

Skorkinia:
Szkoda marnować tego życiodajnego napoju bogów, lecz trzeba było,
bo nie sądzę, iż przerwałabyś swój ckliwy monolog po mej uwadze.

Daughteria:
Nie sądzisz, iż przesadziłaś? Tak się nie zachowują damy!

Skorkinia:
Prawda. Mogłam użyć wina, choć i tak każdego alkoholu szkoda.
A i tak radę ci dam - wróć sobie lepiej do Akiriona!

Daughteria:
Kocham go, co prawda, nadal, jednak wolę twego byłego.

Devilion:
Zdecydowanie bardziej do niego pasujesz, najdroższa, niż do mnie.

Daughteria:
I ty, Devilionie, przeciwko mnie!?

Skorkinia:
Ładny by z tego trójkącik był.

Devilion:
Czworokąt, zaiste.

Skorkinia:
Czyń siostro to, co uważasz za słuszne, ale po raz drugi ci rzecze,
iż potępiam twe wszelkie poczynania. A teraz, za pozwoleniem, wyjdę,
bowiem widzę, iż ma obecność tutaj jest zbędna, a ta rozmowa niezwykle mnie nudzi,
idę uciąć sobie drzemkę. Niech ci los sprzyja, siostro, i pamiętaj mnie!

Skorkinia wychodzi.
Po chwili wychodzi również Devilion z Daughterią.
Kurtyna.




_____________________
Pisane na podstawie wypowiedzi prawdziwych bohaterów oraz ich komentarzy do poprzednich aktów.

Ostatnio edytowany przez Aruchi (2010-12-31 15:26:13)


NIE CZYTAĆ MOICH STARYCH OPEK CHOLERA JASNA


Czemu, darling? ~~
Bo są do bani, delikatnie mówiąc. Shay, nie nadużywaj mocy admińskiej, bo sama bym chciała taką mieć.

Offline

 

#4 2010-12-31 16:53:18

Aruchi

GAYLORD PINES

Zarejestrowany: 2009-07-21
Posty: 4212
Punktów :   
Imię: Master of Disaster
Wiek: 3 lata

Re: Forumowa sztuka - wydanie uzupełnione.

A jednak - akt się nie kończy, bowiem doszło dużo nowego materiału do pisania.
Ogólnie dużo się dzieje, także -
Enjoy!
___________________


  Akt I
      Scena IV


Plac publiczny.
Wchodzi Skorkinia. Spotyka na placu Daughterię i Deviliona.


Skorkinia:
Widzę, że świetnie się rozumiecie, moi państwo. Miło.

Devilion
Słodycze zakupiłem, tutaj, w tym oto kramie.
Ma może któraś z panien ochotę na słodkości?

Daughetria:
Z wielką chęcią się poczęstuję, mój kochany...

Skorkinia:
Ja również.

Devilion:
Proszę bardzo, miłe panie. Bierzcie wszystkie słodkości!

Skorkinia zabiera słodkości Daughterii sprzed jej nosa.
Niespodziewanie na scenę wchodzi Shadiria.


Shadiria:
Sporo osób dziś zawitało na plac. A z jakiejże to okazji?
Ach, właśnie. Devilionie, masz ochotę skosztować odrobinę kisielu mlecznego?

Devilion:
Nie, wolę nie. Przecie wiesz, iż go nie cierpię.

Skorkinia:
Nie krzywdźcie mi, oprawcy, mego byłego męża! Nie pozwolę na to!
Prędzej zginę, niż wy zmusicie go do zakosztowania tego budyniu!

Daughteria:
Och, widzę, że siostra mnie wyręcza...

Skorkinia:
A pogrozić cię, siostro, taśmą o chędożącej się parze odzianych tak, jak ich Bóg stworzył!?

Daughteria:
Nie! Nie skorzystam z twej propozycji!

Devilion:
Skorkinio, ty nie przypadkiem zbyt młoda, aby mnie osłaniać?
Nie osłonisz mnie przecież całkowicie, więc to wszystko niepotrzebne!

Skorkinia:
Och, Devilionie kochany, może nie uwierzysz mi na słowo, lecz powiem ci ja,
że pośladki mam ja szerokie.
Ale... myślę, że jest to niezręczne, bowiem pośladki me widzieć będziesz.

Devilion:
Zamierzasz mnie zabić swymi pośladkami, Skorkinio?

Skorkinia:
Resztą mych opinii się z wami nie podzielę.
Zaiste, byłoby to niegodne, abyś patrzył na zakończenie mych szlachetnych pleców!

Daughteria:
Wiedz, siostro, iż ja wszystko to widzę i wszystko wiem!

Skorkinia:
Naprawdę? Powiem ci, droga siostro, którą szanować muszę, iż powiedział mi
twój wybranek, a mój były, że cię nie kocha.

Daughteria:
Nie prawda, nie wierzę ci! On tak nie mógł powiedzieć...!

Do Deviliona.

To prawda, najdroższy? Czy to co ona mówi jest prawdą?
Powiedz proszę, że nie!

Devilion:
Zaprzeczyć nie mogę, a tym bardziej słów tych potwierdzić, bowiem
zapytałam tylko, z jakiej przyczyny mnie nie chce.
Jak widzisz, tak właśnie było. Nie kłamię!

Shadiria:
Uważam, że lepiej by ci się żyło, gdybyś tego nie wiedziała.

Skorkinia:
Zaiste, waćpanna ma rację! A racja ta święta i błogosławiona.

Devilion:
Daughterio droga, wcale nie powiedziałem, iż cię nie chcę.
To nieprawda, najgorsze kłamstwo.

Skorkinia:
To ty kłamiesz, nikczemny! Jak śmiesz!
Uprzednio mię spytałeś, czy bym pozwoliła ci powrócić do mnie!

Devilion:
Ależ skąd! Uprzednio tylko pannę powitałem.

Daughteria odchodzi na ubocze, a Devilion idzie za nią.

Shadiria:
Nie całować mi się tam, waćpanie i waćpanno! Bowiem to się nie godzi,
aby tak publicznie...

Skorkinia:
Bądźcie przeklęci, zdrajcy nad zdrajcami! Siostro, nie spodziewałam się tego po tobie!
Rzucam na ciebie klątwę, niech twój kochanek cię rzuci, zaiste, powiadam ci to ja, twa siostra!

Daughteria:
Kochanie, mój najdroższy! Uratuj wybrankę swego serca od okrutnej klątwy,
jaką rzuciła na mnie twa była wybranka, ratuj!

Devilion:
Jak cię ratować mogę? Powiedz.

Daughteria:
Przytul mnie do swego serca na stosie tej gliny czerwonej. Niech cegły będą z nami.

Skorkinia:
Ja cię przytulić mogę, siostro!

Daughteria:
Nie! Jam jest wampirem, piję krew niewinnych!

Skorkinia:
W takim razie na stos cię muszę rzucić, siostro! Spłoniesz i umrzesz, jak nakazuje stare prawo,
bądź pochłonę cię w całości!

Daughteria:
Co!? Nie zrobisz mi tego! Własnej siostrze!?

Skorkinia:
Już nie jesteś moją siostrą!

Zjada ją.
Daughteria ginie.


Devilion:
Nie! Moja najdroższa...!
       Jak mogłaś pożreć mą wybrankę!?

Skorkinia:
Ponieważ to ja jestem wybranką twego serca, nikt inny!
Nawiasem mówiąc to ma siostra była całkiem smaczna, tylko trochę przesolona.

Skorkinia wychodzi.
Devilion ucieka do szamana.
Zwraca się do niego.


Devilion:
Ożyw, proszę, mą kochaną Daughterię! Wskrzesz ją! Przywróć z zaświatów!
Zrobię wszystko, tylko przywróć ją do żywych!

Daughteria w niezwykły sposób wraca do życia.
Rzuca się Devilionowi na szyję.


Daughteria:
Ach, mój kochany! Tyle dla mnie zrobiłeś - nawet pragniesz mnie ożywić, ponownie dziękuję,
Bowiem nie sądziłam, iż tyle dla ciebie znaczę. Za to przepraszam.
Dlatego powiedz, jak mogę ci się odwdzięczyć?

Devilion:
Odwdzięczyć? Nie wiem, co mogłabyś dla mnie zrobić, choć może...
kup mi słodycze. Mam nadzieję, że twa siostra ci nie przeszkodzi...

Shadiria:
Skorkinii tutaj już nie ma, więc się martwić nie musisz.

Daughteria:
Oczywiście, a mogę cię pocałować, najdroższy?

Devilion:
Zaiste, pozwalam ci - możesz.

Daughteria:
Ach, kochanie! Jaki ty jesteś wspaniały...
Kocham cię!

Całuje.
Wtem na scenę wchodzi Skorkinia.


Skorkinia:
Coś czuję i to nie jest najlepsza woń. Jakby zmarły, trup...
Nie, to nie może być prawda, przecież ona nie żyje...

Devilion:
Proszę, kochana. To flakonik perfum, szybko, spryskaj się tym.
Twa siostra się zbliża. Najlepiej się ukryj!

Daughter:
Wolę zażyć wspaniałej kąpieli w ciepłej wodzie, najlepiej źródlanej,
gdyż wnętrze żołądka mej siostry nie jest najlepszym miejscem na wypoczynek...

Devilion:
Mogę iść z tobą, moja droga. Jeśli chcesz...

Daughteria:
Oczywiście, najdroższy! Zawsze jesteś mile widziany. Także chodź ze mną, chodź,
źródło na tyle szerokie, że zmieścimy się oboje. Więc chodź.

Devilion:
Skorkinia idzie tam z nami, najdroższa?

Daughteria:
Och! Zaiste, że nie! Po co nam tam moja siostra?
Będziemy tam tylko we dwoje...

Devilion:
...w takim razie mnie możesz wykluczyć.

Daughteria:
Co!? Odwracasz się ode mnie? Po tych wszystkich dniach i nocach, jakie ze mną spędziłeś
i teraz ty się odwracasz, porzucasz mnie!? Musimy o tym poważnie porozmawiać!

Devilion:
Poważnie porozmawiać? Ale o czym dokładnie?

Daughteria:
O naszym związku, mój drogi Devilionie. Chodź!

Daughteria i Devilion wychodzą.
Po chwili scenę opuszcza także Skorkinia i Shadiria.
Kurtyna!




_____________________
Pisane na podstawie wypowiedzi prawdziwych bohaterów oraz ich komentarzy do poprzednich aktów.


NIE CZYTAĆ MOICH STARYCH OPEK CHOLERA JASNA


Czemu, darling? ~~
Bo są do bani, delikatnie mówiąc. Shay, nie nadużywaj mocy admińskiej, bo sama bym chciała taką mieć.

Offline

 
  • Index
  •  » Wiersze
  •  » Forumowa sztuka - wydanie uzupełnione.

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
jak zrobic bukiet ślubny biedermeierowski z róż szyfrowanie xor c odbywa okres próbny w zakonie bezpiecznik esp golf 4 potowry zimny tunel nostale